<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930</id><updated>2011-07-07T21:12:15.128-07:00</updated><category term='Pielgrzymka do Szensztat'/><category term='Moja Mała Ojczyzna'/><category term='Jak dogasające płomyki... ?'/><category term='Moje urodziny'/><category term='Klub Moherowych Beretów'/><category term='Pielgzymka do Medziugorje'/><category term='Na działce w Rodelheimie'/><title type='text'>Art Kasia</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>7</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-5658814380498892660</id><published>2011-02-14T12:52:00.000-08:00</published><updated>2011-05-15T13:20:23.043-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moja Mała Ojczyzna'/><title type='text'>MOJA MAŁA OJCZYZNA</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Drodzy przyjaciele z Frankfurtu nad Menem !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudne było pożegnanie pod koniec września 2010 roku, gdy na stałe wyjeżdżałam z Frankfurtu do Poznania. Ciężko mi było na sercu ze względu na Was i moją najbliższą rodzinę. Przeżyłam z Wami tyle dobrych dni i doznałam tak dużo dowodów przyjaźni i życzliwości. Pocieszam się tym, że przecież będę Was odwiedzać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już kilka szczęśliwych miesięcy spędziłam w Poznaniu. &lt;strong&gt;Wokół mnie moja Mała Ojczyzna.&lt;/strong&gt; Ponad 30 lat temu zamieszkałam na Ratajach , na os. Lecha. Stamtąd chodziłam na zajęcia do Klubu "Mieszko" przy Domu Kultury „Orle Gniazdo”, przesiąknięta po czubek głowy wizją szczęśliwych dzieci, bawiących się w teatr, słuchających muzyki (raz w tygodniu przyjeżdżali artyści z Poznańskiej Filharmonii), poznających piękno poezji i wybranych utworów literackich, oglądających oryginalne filmy przyrodnicze i inne, które przywoziłam z dawnego "Filmosu" i wyświetlałam na rozklekotanym projektorze. Jak ciekawy jest ten, niby zwyczajny świat, uczyliśmy się także wychodząc w teren, by spotkać się w muzeum na wystawie dzieł sztuki, u fotografa (zajęcia pt. "Światłem malowane"), z artystami w teatrze lub na zapleczu teatru, na placu budowy, w wylęgarni kurcząt i wielu innych niezwykle interesujących miejscach. Swe przeżycia dzieci wyrażały w wizji plastycznej, poprzez malowanie i rysowanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-h44BwiKW08I/TdAxzRbp5iI/AAAAAAAAADw/V1nZ245jhbk/s1600/168.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300px" j8="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-h44BwiKW08I/TdAxzRbp5iI/AAAAAAAAADw/V1nZ245jhbk/s400/168.jpg" width="400px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dbałam o różnorodność technik i o nobilitację tego, co robią, organizując okresowe oraz podsumowujące cały rok wystawy – z uroczystą oprawą muzyczną, dyplomami i pochwałami dla wszystkich uczestników. Był też zawsze suto zastawiony stół, wyjątkowo cola, do wznoszenia toastów za zdrowie znakomitych autorów dziel artystycznych. Były też jaśniejące radością oczy dzieci. Wszystko, co składało się na to Święto, było ważne - na wernisaże przychodziły często całe rodziny. Ekspozycje na zakończenie roku miały duży rozmach i nie była bym ich wstanie przygotować, gdybym nie miała wsparcia p. Małgosi – Kierownika Domu Kultury. Pomagali mi także rodzice autorów prac. Pragnę zaznaczyć, że moja pierwsza „przygoda z dziećmi” w dziedzinie plastyki zaczęła się już 4 lata wcześniej, w Domu Kultury „Na Skarpie”, (na Os. Piastowskim), także należącym do Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7iyxfYngSn4/TdAyg4cVrwI/AAAAAAAAAD4/VE9HM3c-9Qk/s1600/086.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300px" j8="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-7iyxfYngSn4/TdAyg4cVrwI/AAAAAAAAAD4/VE9HM3c-9Qk/s400/086.jpg" width="400px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wystawy odbywały się najczęściej w macierzystym Domu Kultury "Orle Gniazdo", ale także w Pałacu Kultury, w Teatrze Lalki i Aktora "Marcinek", w Muzeum Etnograficznym w Palmiarni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy w 1981 r. urodziła się moja córeczka., musiałam na kilka lat spasować, ale dzięki mej Mamie, która przyjechała do nas na stałe, oraz znakomitemu przedszkolu na &lt;strong&gt;os. Lecha,&lt;/strong&gt; udało mi się odbudować wcześniejszą działalność. Po kilku latach przeprowadziłam się z rodziną do trochę większego mieszkania w szesnasto-piętrowym molochu na &lt;strong&gt;os. Rusa.&lt;/strong&gt; Żyło się nam tam dobrze, znów miałam blisko do pracy, a córka do szkoły - wystarczyło, że przeszła na drugą stronę ulicy, na &lt;strong&gt;os. Tysiąclecia.&lt;/strong&gt; Na tych trzech osiedlach, i nie tylko, są wszędzie ślady stóp dzieci, które przychodziły do mnie na zajęcia plastyczne - teraz dawni uczestnicy prowadzonych przeze mnie zajęć plastycznych, są w większości dorośli... wielu ma już własne dzieci. &lt;strong&gt;Czuję się tutaj otoczona specyficzną atmosferą życzliwości "mych" dawnych dzieci i ich rodzin, jakby czas, który minął nie miał żadnego znaczenia. Pozostały też ślady twórczości tychże dzieci – ekspozycje stałe w różnych szpitalach, w pobliskiej Przychodni Zdrowia i innych miejscach Poznania, nie mówiąc już o Klubie „Mieszko”, w którym obecnie zajęcia prowadzi moja znakomita koleżanka Weronika,, a który wygląda, jak z bajki i wg mnie powinien być udostępniony chociaż raz w tygodniu do zwiedzania. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-K6CP7DmBPXY/TdA0G6ay0fI/AAAAAAAAAD8/2hllH_Ig4gY/s1600/DSCN4582.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300px" j8="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-K6CP7DmBPXY/TdA0G6ay0fI/AAAAAAAAAD8/2hllH_Ig4gY/s400/DSCN4582.JPG" width="400px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Osiedla te wydeptywały też małe nóżki mojej córeczki. Pochylała się nad każdym kwiatem, rośliną, zachwycała się płynącymi po niebie chmurami, była urzeczona gwiazdami i księżycem... oraz, co wydaje się oczywiste, wszystkimi dziedzinami sztuki – grała na pianinie, na flecie, na skrzypcach, uczyła się wierszy, bawiła w teatr, namiętnie czytała, malowała a nawet pomagała mi wymyślać nowe techniki plastyczne. W dzieciństwie zajmowała się także „działalnością charytatywną”, zbierając na spacerach i w drodze do szkoły, wszystkie ślimaki, uczęszczające ścieżkami, wydeptanymi przez ludzi, ratując w ten sposób darowane im, jedyne i niepowtarzalne życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj przez ok 12 lat mieszkała z nami moja Mama, która się nigdy nie nudziła, nawet wtedy, kiedy już nie mogła wstawać z łóżka. Do dziś pamiętam często powtarzane słowa Mamy : "Jakie ja mam dobre dzieci", co nie do końca było prawdą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Z tego, co napisałam wynika, że dobrze zrobiłam, wracając do Poznania, a tym bardziej, do swej MAŁEJ OJCZYZNY.&lt;/strong&gt; Dużą stratę upatruję w tym, że nie będzie już przy mnie tych dwóch małych mężczyzn, którzy 20 razy dziennie po polsku i po niemiecku mówili mi : "Baba, ja Cię tak bardzo kocham". Dzieli mnie od nich, od córki i jej męża oraz od Was około 900 km. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechałam do Poznania w odpowiednim momencie, by dyżurować na zmianę z rodziną, przy zaprzyjaźnionej 84 letniej Joannie, której nie wiele czasu zostało, by spotkać się z Bogiem. Dzięki jej bliskich i mojej obecności, ostatnie dni chorej mogliśmy otoczyć ciepłem, potrzebną opieką i modlitwą. Pan zabrał ją do siebie 15 grudnia, gdy przebywała z rodziną, po wcześniejszych cierpieniach, wyciszona i gasnąca jak płomyk wypalonej świecy. Joanna była także pod opieką miejscowego Księdza Proboszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mzVhvpaYsV0/TdAwXPw3yZI/AAAAAAAAADs/lFnK0If_4lk/s1600/DSCN4565.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300px" j8="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-mzVhvpaYsV0/TdAwXPw3yZI/AAAAAAAAADs/lFnK0If_4lk/s400/DSCN4565.JPG" width="400px" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Po Świętach Bożego Narodzenia zdążyłam się spotkać z rodziną z Poznania, a także spoza Poznania. Odwiedziłam rodzeństwo wraz z ich rodzinami, zamieszkałe w Brzekińcu koło Chodzieży, w miejscu mojego urodzenia, do którego gna mnie tęsknota (wspomnienia z dzieciństwa, otaczająca dom przyroda i domownicy tych najbliższych mojemu sercu zielonych przestrzeni). W Poznaniu udało mi się zobaczyć z kilkoma bliskimi mi osobami, chociaż daleko do zrealizowania listy zaplanowanych kontaktów, jako że jest bardzo długa. Są to znajomi jeszcze z Liceum Sztuk Plastycznych, ze studiów (filologia polska na UAM) z pracy zawodowej oraz nowe, znakomite postacie, z którymi znajomość zawarłam niedawno, gdy przyjeżdżałam z Frankfurtu na krótkie „urlopy” do Poznania. W Poznaniu poza tymi osobistościami, z którymi czuję się bardzo związana, wzrusza mnie każda uliczka, każdy zakątek – tu spędziłam młodość i wiek dojrzały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam zupełnie czasu na próżnowanie. Zwiedzam miasto, które jest miejscem wielu przeżyć i na nowo układam sobie kolejny etap mojego życia. Mimo dolegliwości związanymi z wiekiem, energii i radości życia mi nie brakuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawno zaczęłam chodzić na spotkania grupy &lt;strong&gt;Odnowy w Duchu Świętym ''JEROZOLIMA''&lt;/strong&gt; przy Kościele Akademickim pw. Matki Bożej Różańcowej (Ojcowie Dominikanie). Rozpoczęłam też zajęcia taneczne, w moim macierzystym Domu Kultury „Orle Gniazdo”, Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych” - ostatnio uczyliśmy się &lt;strong&gt;SAMBY.&lt;/strong&gt; Nogi nieraz się plączą, ale wesoła melodia i roziskrzone radością oczy Pani Olgi, wspaniałej instruktorki grupy, dodawały otuchy. Pragnę też ponowić wędrówki, po pięknym parku oraz wzdłuż jeziora Malta (nordic walking). Uczestniczyłam również w koncertach („Muzyka Żydowska”, „Wielkie Kolędowanie” i in.) oraz w miarę możliwości w różnych imprezach kulturalnych i wykładach popularnonaukowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kochani, cieszmy się życiem i znośmy cierpliwie cierpienia, psychiczne, czy to fizyczne, ofiarując je za wszystkich, którzy wymagają intensywnego wsparcia NASZEJ LUDZKIEJ RODZINY. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jeśli nam zbyt trudno, prośmy dobrego Boga o pomoc, przypominając Panu, że jesteśmy jego ukochanymi d z i e ć m i i zawsze na jego miłość i wsparcie możemy liczyć. Mamy zresztą wspaniałą pośredniczkę, Marię Pannę, która wstawia się za nami przed tronem Boga, a Pan nigdy jej nie odmawia.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Życzę Wam i sobie, by bliskość i miłość Boga przemieniała nasze serca, byśmy mogli przesłanie, że jesteśmy Jego dziećmi, nieść do każdego napotkanego człowieka i umieli wskazywać na miłosierdzie i moc, którymi otacza nas Pan. ON pragnie, żebyśmy już tutaj, na ziemi byli szczęśliwi.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poznań, 14 lutego 2011 r.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;Katarzyna&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-5658814380498892660?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/5658814380498892660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2011/05/moja-maa-ojczyzna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/5658814380498892660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/5658814380498892660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2011/05/moja-maa-ojczyzna.html' title='MOJA MAŁA OJCZYZNA'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-h44BwiKW08I/TdAxzRbp5iI/AAAAAAAAADw/V1nZ245jhbk/s72-c/168.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-6123231451218429189</id><published>2010-10-03T10:25:00.000-07:00</published><updated>2010-10-03T10:30:14.846-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klub Moherowych Beretów'/><title type='text'>KLUB MOHEROWYCH BERETÓW</title><content type='html'>Od wielu lat obserwuję walkę, jaką toczy się w Polsce z ludźmi, wyznającymi odważnie wiarę katolicką. Są to :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ataki na katolickie media,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ataki na księży w prasie, radio i telewizji,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- ośmieszanie ludzi, wyznających wiarę katolicką; sugerowanie że są to przede wszystkim ludzie starsi, mało inteligentni – tzw. "Ciemnogród", a jeszcze lepiej "Moherowe berety" – babcie klepiące pacierze i pielgrzymi, prezentujący tzw. wiarę ludową, biorący udział w pielgrzymkach oraz różnych uroczystościach religijnych lub dewoci, którzy "...modlą się pod figurą, a mają diabła za skórą". Te opinie wypowiadane są częstokroć przez osoby, stojące wysoko, w hierarchii władzy cywilnej kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różne tego typu sformułowania są obraźliwe i nie do przyjęcia. Za jednym, czy drugim "mądralą", powtarzają te "prawdy" tzw. "ludzie sukcesu", by ośmieszyć i zniechęcić tych, którzy wypraszają łaski u Boga dla całego kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród modlących się są wszystkie grupy wiekowe. Uczestniczą w tym dziele Bożym, także młodzi i ich rodziny, podtrzymując tradycję religijną w naszej ojczyźnie oraz całej Europie, do której przecież należymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno temu poczułam się dotknięta min. Sformułowaniem "moherowe berety", chociaż określenie to nie dotyczyło mnie osobiście. Przebywając wśród polonijnych przyjaciół, we Frankfurcie nad Menem, znaleźliśmy się któregoś dnia na działce. Spędzaliśmy wesoło czas, jak to na pikniku, śpiewając min. pieśni religijne i patriotyczne, gdy ktoś wpadł na pomysł, by zrobić sobie zdjęcie w moherowym berecie. Za jednym poszli inni i tak powstała oryginalna kolekcja zdjęć. Te portrety były dla nas nobilitacją wszystkich, którzy noszą moherowe berety lub są tym osobom bliscy duchowo (vide &lt;a href="http://artkasia.blogspot.com/2010/09/na-dziace-w-rodelheimie.html"&gt;"Na działce w Rodelheimie"&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak zaświtał w mojej głowie pomysł, by utworzyć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;KLUB MOHEROWYCH BERETÓW&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zapraszamy do &lt;strong&gt;K L U B U&lt;/strong&gt; wszystkich tych, którzy chcą się modlić o dobro dla naszej Ojczyzny i Polaków na obczyźnie :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- żebyśmy byli wierni Bogu,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- abyśmy byli uczciwi i szerzyli dobro,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- mieli otwarte umysły (nie dawali sobie wciskać ciemnoty),&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- umieli z przeciwnikiem ideowym walczyć odważnie na argumenty, bez ośmieszania i niechęci,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- żebyśmy nie byli tolerancyjni dla zła ale umieli uszanować tych, z którymi się nie zgadzamy,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- żebyśmy byli pracowici (w zależności od potrzeb i wieku),&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- byśmy umieli szerzyć radość, bo świat, do którego codziennie idziemy z Bogiem, jest piękny i pełen błogosławieństw Wszechmocnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli Bóg dotknie Moherowców cierpieniem, uczmy się ofiarować je za pokój i miłość miedzy ludźmi, między narodami, grupami społecznymi oraz w rodzinach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Frankfurt nad Menem, wrzesień, 2010 r. Katarzyna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-6123231451218429189?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/6123231451218429189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/10/klub-moherowych-beretow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/6123231451218429189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/6123231451218429189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/10/klub-moherowych-beretow.html' title='KLUB MOHEROWYCH BERETÓW'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-7698926467563125629</id><published>2010-09-05T11:46:00.000-07:00</published><updated>2010-09-05T11:50:30.903-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na działce w Rodelheimie'/><title type='text'>NA DZIAŁCE W RODELHEIMIE</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;LIST OTWARTY DO JANA - WŁAŚCICIELA DZIAŁKI NA RODELHEIMIE&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;we Frankfurcie nad Menem&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Szanowny Janie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałam okazji Cię poznać, ale zawsze będę Ci wdzięczna , że pozwoliłeś nam się spotkać 28 sierpnia 2010 roku (w sobotę) na swej działce w Rodelheimie. W Twoim imieniu poprzez internet zaprosili nas na grila Basia i Marcin, którego zapewne nie wszyscy katolicy we Frankfurcie nad Menem odkryli, a który to jest autorem m.in.:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- parafialnej strony internetowej: &lt;a href="http://www.parafiafrankfurt.de/"&gt;http://www.parafiafrankfurt.de/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- swojego blogu o Drodze Jakubowej: &lt;a href="http://www.mojecamino.blogspot.com/"&gt;http://www.mojecamino.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- mojego blogu : &lt;a href="http://www.artkasia.blogspot.com/"&gt;http://www.artkasia.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Janie! Na imię mi Katarzyna. Moja przyjaciółka Ela, którą poznałam w grupie Odnowy w Duchu Świętym, zastanawiała się długo, czy może mnie na Twoją działkę zabrać, bo niedawno miałam infekcję górnych dróg oddechowych i w sobotę uginały się jeszcze pode mną kolana. Ponadto już za 25 lat będę obchodziła 100-lecie swoich urodzin, więc powinnam trochę przyhamować tempo życia, ale co tam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy na Twej ziemi zobaczyłam, co prawda nieliczne grono z moich polonijnych przyjaciół (pewnie niepewna pogoda zniechęciła pozostałych) oraz:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPk0qjHi1I/AAAAAAAAADE/wtZ5t9qvRnk/s1600/DSCN4447.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPk0qjHi1I/AAAAAAAAADE/wtZ5t9qvRnk/s200/DSCN4447.JPG" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- cudowne, stworzone przez Boga: krzewy, trawy i kolorowe kwiaty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- suto zastawiony stół &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;z o s t a ł a m&amp;nbsp;&amp;nbsp; u z d r o w i o n a&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPlI7cNNiI/AAAAAAAAADM/bA5UoBqbDhY/s1600/DSCN4477.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" ox="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPlI7cNNiI/AAAAAAAAADM/bA5UoBqbDhY/s200/DSCN4477.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;Stało się to w czasie radosnych pieśni pielgrzymkowych, patriotycznych i innych z towarzyszeniem gitary, na której grała Marysia.&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;W pewnym momencie zaproszono mnie nawet do meczu piłki nożnej (dwu osobowy}. Ostatni raz kopać piłkę uczyły mnie dzieci na koloniach letnich ca 40 lat temu. Pyszne potrawy na grilu przygotowywali dla nas Marek i Andrzej.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Janie, myślę, że nie gniewasz się, że przeszłam z Tobą na Ty. Całe towarzystwo, wielbiło pieśniami Boga Ojca, Chrystusa, Ducha Świętego i Matkę Bożą. Chwaliliśmy też wszystkie działania niosące człowiekowi radość i potrzebną rozrywkę. W pewnym momencie postanowiliśmy założyć (przepraszam, że bez Twego udziału) &lt;strong&gt;KLUB MOHEROWYCH BERETÓW&lt;/strong&gt;. Popatrz na nas, jacy jesteśmy dziarscy i piękni:&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPkZl3vLjI/AAAAAAAAAC8/b-E_gDU6N44/s1600/berety.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" ox="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPkZl3vLjI/AAAAAAAAAC8/b-E_gDU6N44/s640/berety.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Spójrz - niektórym z nas berety zamieniły się nawet jakby w aureole! Bardzo mnie ta symboliczna nobilitacja beretów cieszy, ale to już jest temat na następny artykuł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Janie, kłaniam się pięknie i dziękuję, wraz z całym towarzystwem, za udostępnienie nam Twego pięknego kawałka ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Frankfurt nad Menem, wrzesień 2010 r. Katarzyna&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;zdjęcia: Katarzyna, Marcin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPlZtxxRXI/AAAAAAAAADU/NEXa_7y8pRc/s1600/DSCN4466.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ox="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPlZtxxRXI/AAAAAAAAADU/NEXa_7y8pRc/s400/DSCN4466.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-7698926467563125629?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/7698926467563125629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/09/na-dziace-w-rodelheimie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/7698926467563125629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/7698926467563125629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/09/na-dziace-w-rodelheimie.html' title='NA DZIAŁCE W RODELHEIMIE'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TIPk0qjHi1I/AAAAAAAAADE/wtZ5t9qvRnk/s72-c/DSCN4447.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-4268538862111547016</id><published>2010-06-26T15:55:00.000-07:00</published><updated>2010-07-17T12:09:33.176-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pielgrzymka do Szensztat'/><title type='text'>PIELGRZYMKA DO SZENSZTAT</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;„Uczyńcie, co wam mówi Syn&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;Przyobleczcie wiarę w czyn&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;Niech się Słowo Boże stanie&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;Ciałem w każdym z nas” *)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;PARAFIALNA PIELGRZYMKA DO SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ TRZYKROĆ PRZEDZIWNEJ W SZENSZTAT&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;29 maja 2010 r.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Od roku należę do kręgu Pielgrzymującego Sanktuarium z Szensztat, przy Parafii p.w. Niepokalanego Serca Maryi we Frankfurcie/M. Na pielgrzymkę zorganizowaną do źródła – do Sanktuarium w Szensztacie (niedaleko Koblenz), gdzie wszystko się zaczęło, wybrałam się wraz z innymi pielgrzymami (około 80 osób), w maju br.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYI0LXj97I/AAAAAAAAABg/47voVRgkMlk/s1600/zbiorowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" ru="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYI0LXj97I/AAAAAAAAABg/47voVRgkMlk/s400/zbiorowe.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Co szczególnego działo się w Szensztacie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tu Ojciec Józef Kentenich (1885-1968) w dniu 18 października 1914 r., wraz z niewielką grupą młodzieży z gimnazjum pallotyńskiego, zawiera w małej kapliczce cmentarnej św. Michała Archanioła, przymierze miłości z Matką Bożą.&lt;/strong&gt; Uczestnicy grupy, z inspiracji Ojca Kentenicha, wybierają Maryję za swoją Matkę i pragną:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;by była ich Wychowawczynią,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wzorem do naśladowania,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;drogą do Boga,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;szansą uświęcania ich codziennego życia,&lt;/li&gt;&lt;li style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;chcą się też poczuć odpowiedzialni za innych, czyli, przy wsparciu Maryi, zająć się apostolstwem, do którego Chrystus osobiście powołał wszystkich swoich wyznawców, ponad dwa tysiące lat temu.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYI_FaeEaI/AAAAAAAAABo/ev-CdMWrQCk/s1600/kosciol.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="241" ru="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYI_FaeEaI/AAAAAAAAABo/ev-CdMWrQCk/s400/kosciol.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;strong&gt;Od roku 1914 Ojciec Kentenich zakłada wspólnoty szenstackie, które skupiają oddzielnie: księży, siostry, rodziny, mężczyzn, kobiety i młodzież. Członkowie wspólnot, oddając się w opiekę Maryi - zawierając z Nią przymierze miłości - ofiarują Jej wszystkie swoje zasługi w dążeniu do świętości, prosząc równocześnie, by Maryja obdarzyła KAPLICZKĘ w SZENSZTAT swoją obecnością, uczyniła z niej miejsce pielgrzymkowe. Winno ono promieniować łaskami, wyposażającymi pielgrzymów: w głęboką wiarę i zadomowienie, przez przyjęcie ich pod swoją opiekę, w dar wewnętrznej przemiany oraz w charyzmat, uzdalniający do działania dla odnowy świata.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Niezwykłe koleje życia Ojca Kentenicha opisuje m.in. Esteban Uriburu w książce „NAZYWAJĄ GO OJCEM” (Wyd.„Patris”). Można z całą pewnością stwierdzić, że życie Józefa Kentenicha było heroiczne – trudne i nad wyraz pracowite, a zamiast laurów, zdarzały się krzyże, według ludzkiej logiki, nie do udźwignięcia; wspomnę chociażby uwięzienie w obozie koncentracyjnym w Dachau (1941-1945). Lecz On wierzył, że znalazł się tam z woli Bożej i narażając swoje życie, nadal szerzył dzieło rozpoczęte w Szensztat. Niósł pociechę duchową i wspomagał najbiedniejszych i głodnych więźniów, szerzył wiarę w Boga i kult Matki Jezusa, a nawet prowadził nieoficjalnymi drogami bogatą korespondencję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Ojciec Kentenich, zakładając swe Dzieło Szensztackie, pragnął być do dyspozycji tych, którzy go potrzebują (bezpośrednie kontakty z ludźmi, głoszone rekolekcje, bogata korespondencja, codzienna działalność duszpasterska itp.), pracował kosztem dziennego i nocnego wypoczynku, nie mówiąc już o trudach, kiedy niósł to niezwykłe przesłanie Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej z Szensztat do innych krajów Europy oraz na różne kontynenty: do mieszkańców Ameryki Północnej i Południowej a nawet do Afryki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Bóg wypróbował jego wiarę i posłuszeństwo Kościołowi, kiedy w latach 1949-1965 decyzją Św. Oficjum został odłączony od Dzieła i na 14 lat musiał się przenieść do USA. Bez żadnego sprzeciwu podporządkował się tej decyzji i tam, gdzie mu Pan wybrał miejsce pobytu, nadal niestrudzenie szerzył dzieło Boże. W 1965 r. podczas audiencji u Ojca Świętego Pawła VI Ojciec Józef Kentenich został rehabilitowany. Po powrocie do Szensztatu, służył założonemu przez siebie dziełu do końca życia, czyli jeszcze przez 3 lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJIo74D-I/AAAAAAAAABw/y8j1XTm5Mv8/s1600/ojciec.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="293" ru="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJIo74D-I/AAAAAAAAABw/y8j1XTm5Mv8/s400/ojciec.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Ojciec Kentenich widział zeświecczenie świata i miał świadomość walki o każdego człowieka, gdy z ruchu nazistowskiego w jego ojczyźnie, czy komunizmu w Rosji, uczyniono obowiązującą religię, która przyniosła światu masowe mordy, przemoc i nieludzkie cierpienia oraz wielkie spustoszenie w sferze duchowej. Był prorokiem i „świętym” pracownikiem w winnicy Pana, mającym świadomość potężnej walki, wypowiedzianej przez złe moce, Bogu i człowiekowi. Dążył do odnowy moralnej świata; chciał przez Maryję doprowadzić jak najwięcej ludzi do Boga. Maryja sprawiła, że on sam stawał się duchowym ojcem dla wielu.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Idea pielgrzymującego Sanktuarium,&lt;/strong&gt; w postaci pomniejszonych replik Matki Bożej z kaplicy w Szensztad, &lt;strong&gt;powstała w 1950 r. w Brazylii. Ojciec rodziny, Luiz Pozzbon, wspierany duchowo przez swą żonę, przemierzył z kapliczką na ramionach 140.000 km.,&lt;/strong&gt; by odwiedzać rodziny, niosąc im przesłanie, że Bóg chce przynieść każdemu pokój i miłość; chce zwyciężyć siły zła, przez współpracę człowieka z Matką Bożą, która jest przepowiedzianą w Biblii pogromczynią szatana. &lt;strong&gt;Obecnie 3 miliony rodzin, w 85-ciu krajach świata przyjmuje Pielgrzymujące Sanktuarium Matki Trzykroć Przedziwnej. Poprzez swą Matkę, Jezus szuka miejsc i ludzkich serc, w których mógłby się na nowo narodzić.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Wracając do pielgrzymki, w której uczestniczyłam, nie spodziewałam się, że wybieram się w tak piękne krajobrazowo okolice. Jeden z budynków, nazwany Dom Sonnenau (Słoneczna niwa), gdzie jedliśmy pyszny i obfity obiad, służy do pracy z dziewczętami. &lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Nazwa „Schönstatt – „Eine schöne Statt - „piękne miejsce” pochodzi od założonego tu w XII w. klasztoru Sióstr Augustianek. Schönstatt należy do miejscowości Vallendar. Dziś w całym świecie założony tu ruch religijnej odnowy znany jest jako Ruch Szensztacki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJQWTBDxI/AAAAAAAAAB4/QAWPUfpI0Sk/s1600/kierowca.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ru="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJQWTBDxI/AAAAAAAAAB4/QAWPUfpI0Sk/s200/kierowca.jpg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Okazało się, że drogi i otoczenie w Szensztat są nie tylko urokliwe, ale także co nieco niebezpieczne: góry, doliny, wąwozy, serpentyny... Na szczęście nasz piętrowy autobus prowadził przemiły i wypróbowany kierowca, pan Stefan Londei, który jak widzimy na załączonym zdjęciu, miał przez cały czas szeroko otwarte oczy...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Ponadto czuliśmy się bezpieczni pod opieką Matki Bożej z Szensztatu (wielu pielgrzymów wiozło jej kapliczki) oraz czujnym okiem naszego Księdza Proboszcza, Jana Gogolina. Po przybyciu na Górę Szensztat powitała nas &lt;strong&gt;Siostra Damiana&lt;/strong&gt;, która była naszą przewodniczką i cierpliwą opiekunką. Towarzyszyła nam we wszystkich, kolejnych doznaniach duchowych:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;- &lt;strong&gt;Msza Święta w kościele Adoracji, inaczej kościele Trójcy Świętej.&lt;/strong&gt; Kościół ten został zbudowany, jako realizacja przyrzeczeń złożonych w czasie II Wojny Światowej przez Siostry Maryi, które m.in. wypraszały u Boga szczęśliwy powrót Ojca Kentenicha z Dachau i zachowanie Sanktuarium w dolinie. (Kościół poświęcono 9.07.1968 r.).&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Ołtarz nabrał dodatkowego „blasku”, dzięki ekspozycji naszych kapliczek Matki Bożej z Szensztatu, przywiezionych przez nas z Frankfurtu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJcwgiS_I/AAAAAAAAACA/rQIeIqd1Zkc/s1600/msza_sw.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="296" ru="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJcwgiS_I/AAAAAAAAACA/rQIeIqd1Zkc/s400/msza_sw.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;To tutaj, w Święto Matki Bożej Bolesnej (15 września 1968 r.), po odprawieniu Mszy Świętej, Ojciec Józef Kentenich zostaje nagle powołany do Domu Ojca . Pochowano go w kaplicy, w tymże kościele. Zgromadziliśmy się przy Jego sarkofagu. &lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Skłoniłam czoło przed tym skromnym zakonnikiem, który po przeczytaniu przeze mnie wspomnianej już książki Estebana Uriburu, urósł w mych oczach do wielkiego, współczesnego rycerza chrześcijaństwa, proroka naszych czasów (że był dla wszystkich najczulszym Ojcem, wiedziałam od dawna). Myślę, że podobnie, jak ja, wszyscy współpielgrzymi przekazywali Mu swoje najintymniejsze prośby, by złożył je w ręce Matki Trzykroć Przedziwnej, którą czcił przez lata swego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;- &lt;strong&gt;W Prasanktuarium modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem.&lt;/strong&gt; Ojciec Jan odprawił Nabożeństwo Majowe, w czasie którego adorowaliśmy Pana Jezusa i Jego Matkę, dziękując za otrzymane łaski i otwierając nasze serca na nowe, tak bardzo potrzebne nam w trudach codziennego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;- &lt;strong&gt;Na zakończenie udaliśmy się do Domu Tabor,&lt;/strong&gt; na wystawę fotograficzną , obrazującą życie jednego z najgorliwszych współpracowników i podopiecznego Ojca J. Kentenicha, ucznia niższego Seminarium Księży Pallotynów w Szensztat - Józefa Englinga. Opowiadała nam o nim dość szczegółowo Siostra Damiana, kiedy na początku spotkania zgromadziliśmy się przed Wyższą Szkołą Teologiczną Ks. Pallotynów (wówczas było tu niższe Seminarium). &lt;strong&gt;Józef Engling (1898-1918), zaciągnięty w początkach I Wojny Światowej do wojska, postanowił nadal w warunkach polowych rozszerzać dzieło z Szensztat, a nawet ofiarował swoje młode życie Matce Bożej w intencji idei zapoczątkowanej w Jej Sanktuarium.&lt;/strong&gt; Dnia 4 października 1918 zginął, trafiony odłamkami granatu w głowę i piersi. Miejsce jego pochówku nie jest znane, ale pamięć o nim przetrwała. &lt;strong&gt;Józef Engling jest patronem decyzji życiowych, podejmowanych przez młodzież oraz pojednania narodów Europy. Za zezwoleniem władz duchowych wznoszone są modlitwy o wyniesienie na ołtarze zarówno Ojca Józefa Kentenicha, jak i Józefa Englinga.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie samym chlebem człowiek żyje, ale prawdą jest, że i chleb jest niezbędny, by przetrwać trudy pielgrzymowania. O obiedzie już wspomniałam. Piliśmy także (na własny koszt) kawę, a niektórzy zafundowali sobie duże ciacho. Do końca pielgrzymki dopisywały wszystkim humory.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJlxzERtI/AAAAAAAAACI/QXMUPJdLdBw/s1600/humory.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" ru="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYJlxzERtI/AAAAAAAAACI/QXMUPJdLdBw/s400/humory.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Matka Boża ofiarowała mi na tej pielgrzymce fascynację życiem Ojca Józefa Kentenicha, co na pewno wpłynie na mój wzrost duchowy, na jeszcze większe przylgnięcie do Matki Bożej i do Boga. O tym właśnie myślałam, opierając na chwilę głowę na sarkofagu Ojca Józefa Kentenicha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;Ps. Kto z Państwa zainteresowany jest pamiątkami, książkami a także spędzeniem wolnego czasu w Szensztat (rodziny, dziewczęta, chłopcy, mężczyźni), proponuję kontakt:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Siostra M. Damiana Czogała&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Berg Schonstatt 9, Provinzhaus Marienland&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;56179 Vallendar tel. 0261 6506 208&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;E-mail: sr.damiana[at]s-ms.org&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Frankfurt nad Menem, czerwiec 2010 r.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;tekst: Katarzyna Grzeczka&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;zdjęcia: Siostra M. Damiana Czogała&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;em&gt;Katarzyna Grzeczka&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;*) Motto – fragment popularnej pieśni kościelnej – Matka Boża wzywa nas do współpracy, by mogła wyprosić dla nas u Jezusa „cud przemiany serc”.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-4268538862111547016?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/4268538862111547016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/06/pielgrzymka-do-szensztat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/4268538862111547016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/4268538862111547016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2010/06/pielgrzymka-do-szensztat.html' title='PIELGRZYMKA DO SZENSZTAT'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/TCYI0LXj97I/AAAAAAAAABg/47voVRgkMlk/s72-c/zbiorowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-7618787063948381497</id><published>2009-12-29T10:36:00.000-08:00</published><updated>2010-07-17T12:10:19.427-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jak dogasające płomyki... ?'/><title type='text'>JAK DOGASAJĄCE PŁOMYKI... ?</title><content type='html'>&lt;div&gt;Od kilku miesięcy odwiedzam koleżankę przebywającą w domu opieki &lt;strong&gt;Julie-Roger-Haus we Frankfurcie nad Menem, Gummersbergstr. 24.&lt;/strong&gt; Po raz pierwszy zetknęłam się z domami opieki (przeznaczonymi dla ludzi w starszym wieku; niesprawnych, chorych, którzy nie są w stanie egzystować samodzielnie) we Frankfurcie. Wiele spraw, jakie tam zaobserwowałam wywarło na mnie wielkie wrażenie. Ludzi takich jest dużo, a przeciętny mieszkaniec wielkiego miasta, jak Frankfurt nad Menem, nie wie, że żyją w pobliżu nas. Nie myślimy o tym, że starość, niesprawność, to problem, który może stać się także naszym udziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę opisać refleksje, jakie nasunęły mi się odnośnie wspomnianego domu&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C4wN3IuII/AAAAAAAAAAw/MLGA8vRzaWA/s1600-h/DSCN4082.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427040689475598466" src="http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C4wN3IuII/AAAAAAAAAAw/MLGA8vRzaWA/s200/DSCN4082.JPG" style="cursor: hand; float: right; height: 150px; margin: 0px 0px 10px 10px; width: 200px;" /&gt;&lt;/a&gt; opieki. Gdy przyszłam tam po raz pierwszy, zdumiało mnie, ile projektujący wnętrza oraz wykonawcy, poświęcili czasu i wykazali pomysłowości, by : hall, kawiarnia - „Cafe` Harmonie” oraz wszystkie miejsca wypoczynku na korytarzach, a także sypialnie domowników, były przytulne. Są zapełnione kwiatami, obrazami, fotosami a gdzieniegdzie meblami z minionych epok. Stwarza to specyficzny klimat prawdziwego, domu sprzed lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między stanem zdrowia, zamieszkałych pensjonariuszy są duże różnice. Niektórzy sprawiają wrażenie dogasających płomyków... zastanawiam się, czy jest w nich jeszcze świadomość, kim są, czy pamiętają swoją przeszłość i swą rodzinę ; przyjaciół. Mają zastygłe twarze, nie reagują na innych ludzi; wydają się zapatrzeni w coś niewidzialnego, co dla naszych oczu jest zakryte. Inna grupa, to ci. którzy nie umieją już sformułować swoich potrzeb – słyszałam, jak przez dłuższy czas powtarzał ktoś ten sam wyraz : „nie, nie, nie... albo : halo, halo, halo... ale spotkałam i takich, którzy przeżywają swe życie w milczeniu, lecz na migi próbują porozumieć się z otoczeniem.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Inni mieszkańcy, leżą na leżakach, sofach lub siedzą na fotelach - we wnękach, (pomieszczeniach rekreacyjnych), przygotowanych do posiłków w małej grupie, do oglądania telewizji, bądź spotkań towarzyskich. Nieliczni większość dnia przesypiają. Inni, mimo ograniczeń fizycznych, np. mogą się poruszać tylko na wózku, lub przy pomocy chodzika, oraz ci, którzy chodzą zupełnie samodzielnie, mają w sobie dużo energii i chyba ... marzeń. Próbują normalnie żyć. Szukają towarzystwa, obserwują uważnie przychodzące i odchodzące osoby, odpowiadają na pozdrowienia, uśmiechają się. Są i tacy, którzy mimo niesprzyjającej pory roku, wychodzą na spacery. Któregoś dnia byłam świadkiem wzruszającej sceny. Obok mężczyzny, który mógł mieć około 90 lat, siedział młodzieniec i głaskał go po głowie, jakby pocieszał dziecko. Starszy pan opowiadał mu coś i płakał. Dowiedziałam się, że ten młody człowiek nie był kimś z rodziny, ale pracownikiem domu opieki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Mam wrażenie, że wszystkich mieszkańców łączy wspólny problem – samotność, którą pewnie każdy przeżywa na swój sposób. Kiedyś mieszkali we własnych mieszkaniach, otoczeni rodziną, teraz jest zupełnie inaczej. Także ci szczęśliwcy, których systematycznie odwiedza ktoś z bliskich (a jest ich około 30 %), spędzają czas w dużej mierze na czekaniu... kiedy znów ten, za kim tęsknią pojawi się...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C6iSAC4fI/AAAAAAAAABA/RQMn9tJc8-4/s1600-h/DSCN4085.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C6iSAC4fI/AAAAAAAAABA/RQMn9tJc8-4/s200/DSCN4085.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwsza osoba z personelu, z którą nawiązałam kontakt, na moje pytanie, jak to się stało, że pacjenci traktowani są przez wszystkich pracowników z uwagą i życzliwością, powiedziała: &lt;strong&gt;„Przecież w takim domu mogą pracować tylko dobrzy ludzie”.&lt;/strong&gt; Bez względu na stan zdrowia i zachowanie chorych, pracownicy domu opieki pochylają się nad nimi z szacunkiem należnym każdemu, a tym bardziej, słabszemu człowiekowi oraz z zainteresowaniem dla ich potrzeb. Personel obsługujący bufet z dużą salą obok (Cafe`Harmonie), rozdaje pięć posiłków dziennie. Jeśli jest się gościem, można zakupić słodkie wyroby piekarnicze, napoje a nawet obiad czy kolację. Domownicy spożywają posiłki w sali głównej, na swoim piętrze lub w pokoju. Wybór należy do nich. Pracownicy domu opieki karmią tych, którzy już nie potrafią tego robić sami. Do codziennych i zapewne nie łatwych czynności zaliczyć trzeba prace, związane z higieną osobistą pensjonariuszy. Dotyczy to różnych mieszkańców, ale w szczególności tych, którzy są słabi, niepełnosprawni lub z zaawansowaną demencją. Oczywiste jest, że wszyscy otoczeni są opieką lekarską.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kierownictwo placówki za priorytet uznaje usprawnianie domowników oraz organizowanie spotkań, które poprawiają samopoczucie mieszkańców i integrują ich z otoczeniem, proponując m.in:&lt;br /&gt;* codzienną gimnastykę,&lt;br /&gt;* pływanie połączone z gimnastyką wodną&lt;br /&gt;* ergoterapię, skierowaną na usprawnienie ruchomości ciała i inne...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;Dużym zainteresowaniem cieszą się niedzielne wieczorki taneczne. Przychodzą na nie także ci, którzy nie mogą lub nie mają odwagi tańczyć. Co tydzień występuje inny muzyk. Byłam na jednym z wieczorków, na którym grał na akordeonie muzyk pochodzący ze Śląska. Muzyka skoczna, bądź nostalgiczna, przywołująca dawne wspomnienia, porywała do tańca, tym bardziej, że był wodzirej (wolontariusz), który prezentował klasę zarówno w walcu, jak w tangu argentyńskim, czy innych propozycjach tanecznych. Nawet ja dałam się skusić wesołym taktom muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;Przy okazji pragnę zaznaczyć, że goście, przychodzący do tego domu opieki, nie mówiąc już o wolontariuszach (spożywających tutaj wszystkie posiłki), traktowani są po przyjacielsku.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Do innych propozycji, odbywających się regularnie, mających wzbogacić życie mieszkańców należą :&lt;br /&gt;* Bingo,&lt;br /&gt;* słuchanie starych płyt gramofonowych,&lt;br /&gt;* oglądanie przeźroczy,&lt;br /&gt;* treningi pamięci,&lt;br /&gt;* szycie, czy gotowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;W zajęciach tych biorą udział bardzo licznie i chętnie. Z wielkim przejęciem opowiadają o przeżytych emocjach.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Urodziny każdego pensjonariusza odprawiane są indywidualnie, z uczestnictwem zaproszonych przez niego gości. Ponadto, w każdy ostatni piątek miesiąca organizuje się dodatkowo tzw. „Geburtstagsrunde”. W tej urodzinowej „rundzie” biorą udział wszyscy solenizanci danego miesiąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C7SScO7jI/AAAAAAAAABQ/Fst5DEn_sbc/s1600-h/artkasia.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C7SScO7jI/AAAAAAAAABQ/Fst5DEn_sbc/s200/artkasia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Do kolejnych propozycji należą choćby coroczne święta: święto wiosny, święto lata, pożegnanie lata, święto jesieni a po nim „Candle Light Diner”, który przy blasku świecowych płomyków, w połączeniu z klasyczną muzyką fortepianową (live), pozwala przeżyć niezapomniane chwile, zarówno mieszkańcom, jak i przychodzącym tutaj gościom. Niektóre ze świąt urozmaicone są delikatnym streapteasem, wywołującym wśród domowników sporo emocji. Do tradycyjnych, corocznie przygotowywanych świąt należą Święta Bożego Narodzenia i poprzedzający je „Mikołaj”. Uczestniczyłam w spotkaniu z Mikołajem w dniu 5.12. br. Po południu, w nastrojowo przybranej sali, z akcentami adwentu jak i Bożego Narodzenia (przybrane świątecznie choinki), zebrali się (przy kawie i zastawionych ciastem i owocami stołach), pensjonariusze, oczekując zapowiedzianej niespodzianki. Poza życzeniami od kierownictwa placówki oraz śpiewaniem tradycyjnych pieśni, duże poruszenie wywołał Mikołaj, który wręczył wszystkim słodkie upominki. Drugą część spotkania wypełniła muzyka klasyczna, w wykonaniu pianisty (vide foto).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z miesięcznika wydawanego przez &lt;strong&gt;Julie-Roger-Haus&lt;/strong&gt;, dowiedziałam się, że raz w miesiącu dla osób wyznania ewangelickiego oraz katolickiego odprawiane są nabożeństwa, połączone z przyjmowaniem Komunii Świętej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie będę odkrywcza, jeśli powiem, że personel : pielęgniarski, opiekuńczy, kuchenny, obsługujący bufet, administracyjny itp, wykonuje ciężką i odpowiedzialną pracę. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W biblijne wskazania służby człowiekowi, wpisuje się trud ich codziennego działania, służby na rzecz bliźniego. Znam bliżej tylko niektórych pracowników, ale jestem dla wszystkich, w tym Kierownictwa placówki pełna uznania.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Frankfurt nad Menem, 29.12.2009r. Katarzyna Grzeczka &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;em&gt;P.S. Tekst powstał przy współpracy z Kierownikiem „Cafe' Harmonie”, Romanem H. Chrobak, który pochodzi ze Śląska i zna język polski.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C7sw7j8yI/AAAAAAAAABY/otYqgzwq23I/s1600-h/DSCN4096.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ps="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C7sw7j8yI/AAAAAAAAABY/otYqgzwq23I/s400/DSCN4096.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-7618787063948381497?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/7618787063948381497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2009/12/jak-dogasajace-pomyki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/7618787063948381497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/7618787063948381497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2009/12/jak-dogasajace-pomyki.html' title='JAK DOGASAJĄCE PŁOMYKI... ?'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1C4wN3IuII/AAAAAAAAAAw/MLGA8vRzaWA/s72-c/DSCN4082.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-6983737507499077674</id><published>2009-03-30T13:11:00.000-07:00</published><updated>2010-07-24T13:26:48.669-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Moje urodziny'/><title type='text'>MOJE URODZINY</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;DZIĘKUJĘ CI PANIE BOŻE ZA MOJE KOLEJNE URODZINY I WSZELKIE DOBRO, JAKIE OTRZYMYWAŁAM W CIĄGU TYCH LAT.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wymienię tylko niektóre z łask, którymi mnie obdarzyłeś :&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Miałam się nie urodzić – takie było wskazanie lekarzy. Ty Boże, z moją Mamą i Tatą zadecydowałeś inaczej.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Panie za dar życia!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie wszystko, co mi dałeś, uznałam za dobro... Byłam najsłabsza z sześciorga rodzeństwa i często chorowałam. Nie myśl Panie, że miło mi było słyszeć od różnych osób, że jestem „zdechlakiem”.&lt;br /&gt;Ale brak silnego zdrowia miał także zalety. Byłam przez Rodziców chroniona przed ciężką fizyczną pracą, jaką wówczas na wsi obarczano także dzieci. Miałam więc dużo czasu na czytanie mych ukochanych książek, na kontemplację natury oraz na włażenie na drzewa, by modląc się, być bliżej Twojego Nieba ...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Panie!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Moim siostrom mówiono często, że są ładne. Tylko nie mnie. Po co małej dziewczynce dałeś Panie „orli nos” (po moim tacie), trójkątną twarz i wysokie „łyse” czoło? Pocieszano mnie mówiąc, że mam ładne oczy.&lt;br /&gt;Może zależało Ci na tym, bym wyrobiła w sobie inne zalety, którymi udawało by mi się pozyskiwać zainteresowanie otoczenia ?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sdjc3jbLMBI/AAAAAAAABZE/ZzqOgLfZCyw/s1600-h/express.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5321245806698377234" src="http://4.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sdjc3jbLMBI/AAAAAAAABZE/ZzqOgLfZCyw/s400/express.jpg" style="cursor: hand; display: block; height: 312px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family: courier new; font-size: 85%;"&gt;Karykatura autorki tekstu wykonana przez poznańskiego artystę plastyka Stanisława Mrowińskiego. "Express Poznański", 3-5 maja 1985 r.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;li&gt;Panie, było nas w rodzinie więcej, niż palców u jednej ręki, a tylko mnie obdarzyłeś kiepską pamięcią. Może się jednak na mnie zawziąłeś?&lt;br /&gt;Nie potrafię wobec tego zrozumieć, dlaczego tylko ja otrzymałam od Ciebie łaskę, tak trudną wówczas do uzyskania dla dzieci „kułaków” (gospodarzy, którzy mają za dużo ziemi), ukończenia studiów i to z niezłym wynikiem.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie zadbałeś Panie o moje finanse. Byłam biedna w dzieciństwie, a i wtedy, kiedy już pracowałam zawodowo (na dodatek z bardzo dobrymi wynikami), ledwo wiązałam koniec z końcem.&lt;br /&gt;Może obawiałeś się, że jeśli będę miała nadmiar pieniędzy, wszystkie pomieszczenia mego niedużego mieszkania (z kuchnią i łazienką włącznie),będą zawalone książkami. A wtedy już na pewno nie będę miała czasu na spotkania z moimi wspaniałymi znajomymi, których grono nadal powiększasz. To dziwne, każdy z nich jest inny. Różnią się jak gwiazdy na niebie. I w każdym jest tyle dobra, chociaż nie zawsze o tym wiedzą.&lt;br /&gt;Marzyłam, że mając pieniądze, będę mogła jeździć do różnych zakątków świata. Ale to Ty stworzyłeś człowieka, który powiedział, że „Kto zobaczył jedno drzewo, zobaczył cały las”.&lt;br /&gt;A jednak, niedawno poprowadziłeś mnie, za darmo, z pielgrzymką do Matki Bożej z Medjugorie i pokazałeś Adriatyk, wysokie góry, długie tunele i skały. Kamienie duże i małe, tubylcy potraktowali jako dar, budując z nich kaplice, domy i pomieszczenia gospodarcze. Zadziwiłeś mnie Panie.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zapowiadało się, że będę miała nudną pracę urzędnika państwowego. Tymczasem pozwoliłeś mi ponad 30 lat pracować z dziećmi. Realizowałam autorski program „wychowania przez sztukę”, co dawało mi wyjątkową wolność od ingerencji pracodawców w sprawy merytoryczne. Podejmowałam działania, zmuszające mnie do stałego używania swej wyobraźni, pogłębiania wiedzy – dotykania wielu dziedzin życia, bo dla nie skażonych rutyną umysłów dzieci, wszystko może być pasjonujące. To przecież Ty stworzyłeś wokół nas ten niezwykły świat, którym można się zachwycić i po swojemu zatrzymać jakiś jego ułamek w wizji plastycznej.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W wieku 44 lat urodziłam córkę – śliczną i wszechstronnie uzdolnioną, Przerosła ona szybko moje umiejętności wychowawcze, mimo, że z zawodu byłam pedagogiem.&lt;br /&gt;Dostarczała mi wielu mocnych wrażeń, np. jako dziecko wyciągając w nocy przed dom, by przez lornetkę oglądać plamy na księżycu (nie było to zbyt bezpieczne).&lt;br /&gt;Teraz mam już dwóch wnuków (ponad trzy lata i ponad rok), o czułych sercach, mądrych oczach i umiejętności spontanicznego wyrażania radości z tego, że się jest.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kazałeś mi Panie kilka lat temu zostawić Polskę i podążyć za rodziną do Frankfurtu nad Menem, żeby podarować mi nowe nawrócenie, a ja myślałam, że jestem nawrócona ...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Przez wszystkie lata życia dajesz mi Panie za Matkę, swoją osobistą Matkę, która chroni mnie i bliskich mojemu sercu, a także wszystkich, których znam, lub którzy nie są mi znani, ale się za nimi wstawiam. Matka Twoja pamięta także o tych, którzy już odeszli z tego świata a których często tak mi brakuje.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W grupie modlitewnej Odnowy w Duchu Świętym przy tutejszej Parafii, uczysz mnie Panie otwierania się na dary Ducha Świętego, który mnie prowadzi i wskazuje, jak kochać Boga i człowieka.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Darowałeś mi bardzo ważną rzecz. Pokazałeś, że nie trzeba bać się starości, że można być na co dzień, mimo wszystkich problemów życiowych, w tym zdrowotnych, szczęśliwym. Wystarczy każdego dnia na nowo zaufać Tobie.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękuję Ci Boże!&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W dniu moich 73-ich urodzin mój dobry znajomy z grupy modlitewnej życzył mi, żebym „nigdy do końca nie dorosła”. Nie czułam i nie czuję się Panie w swoim wnętrzu „do końca” dorosła, ale myślałam, że wiemy o tym tylko Ty i ja... Zawsze łatwo było mi uwierzyć, że jestem Twoim dzieckiem.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jestem dzieckiem Wielkiego, Wszechmocnego Boga, odkupiona na krzyżu przez Syna Jezusa Chrystusa.&lt;br /&gt;Dziękuję Ci Boże, że masz czas i serce dla każdego okruszka, jakim jest człowiek, jakim jestem ja, jedno z Twoich licznych dzieci.&lt;/strong&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="justify"&gt;Frankfurt nad Menem, marzec 2009 r. - Katarzyna &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-6983737507499077674?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/6983737507499077674/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2009/03/moje-urodziny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/6983737507499077674'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/6983737507499077674'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2009/03/moje-urodziny.html' title='MOJE URODZINY'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sdjc3jbLMBI/AAAAAAAABZE/ZzqOgLfZCyw/s72-c/express.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2490279682368387930.post-2481958267539281736</id><published>2008-04-20T13:01:00.000-07:00</published><updated>2010-07-24T13:06:41.748-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pielgzymka do Medziugorje'/><title type='text'>PIELGRZYMKA DO MEDZIUGORJE</title><content type='html'>&lt;em&gt;Do Medziugorje pojechałam z pielgrzymką zorganizowaną przez grupę Odnowy w Duchu Świętym, przy kościele pod wezwaniem Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, we Frankfurcie nad Menem (12-19.04.2008 r.). Wybierając się w podróż miałam świadomość, ze to tam, w dalekiej Hercegowinie, od 27 lat ukazuje się najpiękniejsza z pięknych, Maryja. Modli się Ona, wraz z wizjonerami i pielgrzymami z całego świata do Boga, by nikt nie zaginął, ale miał życie wieczne; byśmy kiedyś wszyscy znaleźli się w centrum miłości i piękna, jakiego oko ludzkie nie widziało i ucho ludzkie nie słyszało i żebyśmy już teraz zostali dotknięci pokojem i radością, jaką może dać tylko Pan.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvubTFMlpI/AAAAAAAACFM/R9SqR9hKlqI/s1600-h/widzacy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvubTFMlpI/AAAAAAAACFM/R9SqR9hKlqI/s320/widzacy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Historię objawień&lt;/strong&gt; opowiedziała nam, zamieszkała w Medziugorie, polska przewodniczka Agnieszka. Matka Boża ukazała się po raz pierwszy 21 czerwca 1981 na wzgórzu Podbrdo sześciorgu miejscowym dzieciom i objawienia trwają do dziś (obecnie codzienne objawienia ma trójka wizjonerów; pozostali widzą Najświętszą Panienkę raz w roku oraz przy szczególnych okazjach). Na Wzgórze Objawień (Podbrdo) przybywało coraz więcej pielgrzymów, co spowodowało prześladowania przez ówczesne władze: dzieci, ich rodzin oraz księży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Objawienia miały później miejsce w Kościele Św. Jakuba i w kaplicy. Najważniejsze przesłania Maryi, to: nawoływanie do nawrócenia, przystępowania do Komunii Świętej, spowiedzi (raz w miesiącu), do czytania Pisma Świętego, modlitwy, szczególnie różańcowej oraz postu o chlebie i wodzie (raz do dwu razy w tygodniu). Od 1987 r., za pośrednictwem Mariji Pavlowić, 25-tego dnia każdego miesiąca przekazywane są orędzia dla całego świata. Tłumaczone są przez Franciszkanów na 7 języków i tego samego dnia ukazują się w internecie.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvukrhebaI/AAAAAAAACFU/6pMwAWf-p18/s1600-h/kosciol.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvukrhebaI/AAAAAAAACFU/6pMwAWf-p18/s320/kosciol.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wiele godzin spędziliśmy na wspólnej modlitwie w &lt;strong&gt;kościele Świętego Jakuba&lt;/strong&gt;. Kościół codziennie wieczorem po brzegi wypełniony jest wiernymi z niemal wszystkich stron świata, którzy prowadzeni przez księży różnych narodowości, modlą się modlitwą różańcową, uczestniczą we Mszy Świętej, w adoracji. Wespół z innymi modliliśmy się o wiarę, o dobro dla naszych bliskich i nas samych, o duchowe, psychiczne i fizyczne uzdrowienie. Wielbiliśmy Boga i Maryję słowem i pieśnią. Wpatrywaliśmy się w figurę Matki Bożej z Lourdes usytuowaną w kościele oraz przed kościołem - figurę Matki Bożej, wyrzeźbioną z marmuru, na podstawie opisu wizjonerów z Medziugorje przez włoskiego artystę Dino Felici z Avenza - Carrara . Przy obydwu figurach stale spotykaliśmy modlących się. W pobliżu kościoła zadziwiała i wzruszała niezwykła figura Chrystusa Zmartwychwstałego naturalnej wielkości, który jakby oderwał się od krzyża (krzyż leży na ziemi). Zadziwiające jest to, że z prawej nogi Chrystusa wypływa kropelkami bezbarwna ciecz. Uczestniczyliśmy też we Mszach Świętych w kaplicy, odprawionych po polsku, przez opiekuna naszej pielgrzymki, księdza Waldemara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sxvus9uBxKI/AAAAAAAACFc/0pSeiNxuD2M/s1600-h/figura.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sxvus9uBxKI/AAAAAAAACFc/0pSeiNxuD2M/s320/figura.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Na wzgórze Objawień&lt;/strong&gt; wchodziliśmy z innymi pielgrzymami wiedząc, że to tutaj zaczęły się wydarzenia, które szybko do niemal nikomu nieznanej małej wioski, liczącej obecnie 5 tysięcy mieszkańców, zaczęły przyciągać rzesze pielgrzymów. Pątnicy, przybywający często z bardzo daleka, uwierzyli, że za pośrednictwem Maryi mogą uzyskać wiele łask i odnowić swoje życie. Wspinając się kamienistą ścieżką, zapatrzeni w niezwykle piękne, wykonane z brązu płaskorzeźby, (autorstwa włoskiego rzeźbiarza, Carmello Puzollo), przedstawiające tajemnice różańca świętego, modliliśmy się na różańcu. Różaniec polecany jest przez Maryję jako szczególnie skuteczna broń przed złem. Modliliśmy się też pod figurą Maryi, postawioną na pamiątkę objawień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudniejsze do pokonania okazało się &lt;strong&gt;wzgórze Kriżevac&lt;/strong&gt;. Na szczycie wzgórza mieszkańcy postawili w 1934 r. betonowy krzyż, 8,5 m wysoki, w który wmurowano relikwię – kawałek krzyża Chrystusa (odkrytego w IV w. przez cesarzową Helenę). Krzyż ma dla miejscowej ludności szczególne znaczenie. Postawiono go w 1900 rocznicę śmierci Chrystusa, zawierzając się opiece Zbawiciela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvuzrTAwBI/AAAAAAAACFk/NS4RJMDW44U/s1600-h/krizevac.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvuzrTAwBI/AAAAAAAACFk/NS4RJMDW44U/s320/krizevac.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wejście na górę Kriżevac, to niezwykłe doznanie, symbolizujące nasze życie. Pokonywaniu kamienistej i stromej „drogi” towarzyszyła obecność współpielgrzymów, wspierających i dodających otuchy a także modlitwa i rozważania przy kolejnych stacjach drogi krzyżowej. Płaskorzeźby, przedstawiające mękę Pańską, a ostatnia, XV-ta, zmartwychwstanie Pana Jezusa, zostały wykonane przez tego samego artystę, co tajemnice różańcowe na wzgórzu Objawień. Specyfiką płaskorzeźb jest fakt, że każdej stacji męki Pańskiej towarzyszy Jego Matka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dla odczucia atmosfery tego szczególnego miejsca bardzo ważne były spotkania z ludźmi z Medziugorje, zamieszkałego przede wszystkim przez Chorwatów, chociaż na codzień są tam pielgrzymi różnych narodowości. Spotkaliśmy również naszych rodaków z Polski a także Polonię amerykańską.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sxvu5VsYPYI/AAAAAAAACFs/epsazXqSJ2U/s1600-h/vicka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/Sxvu5VsYPYI/AAAAAAAACFs/epsazXqSJ2U/s320/vicka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Uczestniczyliśmy w spotkaniu z &lt;strong&gt;Vicką Ivankowic&lt;/strong&gt; – jedną z „widzących”, której Matka Boża ukazuje się nadal codziennie. Promienne oczy Vicki, łagodność, radość, która biła z jej twarzy, moc, z jaką mówiła, były wielkim świadectwem wiary. Maryja za pośrednictwem wizjonerki wzywa nas do pracy nad własnym nawróceniem, do żywej wiary i do wzbudzenia w sobie pragnienia życia wiecznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy szczęście poznać niezwykłego Franciszkanina, ojca Jozo, proboszcza Medziugorje w okresie, kiedy zaczęły się tam pierwsze objawienia. Był on prześladowany i więziony przez komunistów i po zwolnieniu z więzienia nie wolno mu było powrócić do swej parafii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Aktu zawierzenia się Maryi&lt;/strong&gt; dokonaliśmy w istniejącej w Medziugorje „Wspólnocie Błogosławieństw”. Spotkaliśmy się tam z Polką, siostrą Basią, która, kiedy mówiła o Bogu, o Maryi, prowadzącej nas do Pana, emanowała taką samą radością, entuzjazmem, jak Vicka, ojciec Jozo i inni, którzy przyjęli do swego życia orędzia z Medziugorje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvBf-iYZI/AAAAAAAACF0/C-Bl595GgY4/s1600-h/cenacolo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvBf-iYZI/AAAAAAAACF0/C-Bl595GgY4/s320/cenacolo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Niezwykłym doświadczeniem były dla mnie świadectwa byłych narkomanów ze &lt;strong&gt;Wspólnoty „Cenacolo”&lt;/strong&gt;, Andrzeja i Adriana oraz Wiesia z „Wioski Matczynej”. Różne były ich losy, ale jeden finał. Po krótkim okresie eforii, każdy z nich dotknął dna – samotności, niewyobrażalnego cierpienia, poczucia braku sensu życia. Nie widzieli dla siebie najmniejszej nadziei. Wiesiu mówił, że jego uzdrowienie z nałogu, w stadium, kiedy się już zupełnie stoczył, wymodliła matka i babcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We wspólnocie musieli się podporządkować żelaznym rygorom. Ciężka praca, jaką wykonywali, pozwoliła im uwierzyć, że zamiast zła, które czynili do tej pory, potrafią robić coś dobrego, coś co służy innym. Uwolnienie się od tego, kończącego się często śmiercią nałogu, nie byłoby możliwe, gdyby nie wytrwała modlitwa, w tym przed Najświętszym Sakramentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvGF1lv7I/AAAAAAAACF8/isezoQdDcXo/s1600-h/cenacolo2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvGF1lv7I/AAAAAAAACF8/isezoQdDcXo/s320/cenacolo2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Osoby, które po opuszczeniu ośrodka powracają do narkomanii, to według nich ci, którzy porzucają modlitwę. Takich osób jest zrestą stosunkowo niewiele. Wskaźnik skuteczności wynosi średnio 85%, czyli kilkakrotnie więcej niż innych ośrodków odwykowych dla narkomanów. Wspólnotę „Cenacolo” (Wieczernik) założyła w 1983 r. siostra Elwira . Teraz jest już 37 takich domów na całym świecie, w tym 3 w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspominając pielgrzymkę do Matki Bożej w Medziugorje, nie zapomnimy, że jest to najbardziej znane sanktuarium Maryjne na świecie, słynie z wielu nawróceń i uzdrowień. Na wzgórzu Objawień i w sąsiedztwie, na górze Kriżevac, codziennie, w dzień i w nocy można spotkać rozmodlonych pielgrzymów, którzy proszą Boga, za pośrednictwem Maryi, o łaski we własnych intencjach, o pokój w rodzinach i na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od początku objawień, przybyło do Medziugorje ok. 30 milionów pielgrzymów. Jest to miejsce, które przyciąga, budzi nadzieję, że w życiu każdego z nas może na stałe zagościć pokój i radość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvNHXwwDI/AAAAAAAACGE/UdR8LeabjCI/s1600-h/tanczacy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" er="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvvNHXwwDI/AAAAAAAACGE/UdR8LeabjCI/s320/tanczacy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;Ojciec Danko Perutina&lt;/strong&gt; mowił: winniśmy uznać Boga za swego Władcę i Zbawiciela i codziennie karmić się modlitwą. Modlitwa jest rozmową z Bogiem. &lt;strong&gt;Powiedział też, że z Medziugorje nikt nie wraca do domu taki sam. Zapewnił nas, że i my wrócimy odmienieni. I tak się też stało z uczestnikami naszej pielgrzymki. Wróciliśmy napełnieni radością – co można zobaczyć na zdjęciach z drogi powrotnej do Frankfurtu. Wielu z nas przywiozło też konkretne postanowienia zmiany trybu życia codziennego i swoich priorytetów.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna, Frankfurt nad Menem, 7 czerwca 2008 r.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2490279682368387930-2481958267539281736?l=artkasia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artkasia.blogspot.com/feeds/2481958267539281736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2008/04/piledgzymka-do-medziugorje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/2481958267539281736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2490279682368387930/posts/default/2481958267539281736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artkasia.blogspot.com/2008/04/piledgzymka-do-medziugorje.html' title='PIELGRZYMKA DO MEDZIUGORJE'/><author><name>artkasia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02257470927416006222</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_h1k_1IKAmBg/S1CzXdQpSnI/AAAAAAAAAAM/xwF-eN_1myQ/S220/kasia.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_hR4Wu8TZtDE/SxvubTFMlpI/AAAAAAAACFM/R9SqR9hKlqI/s72-c/widzacy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
