poniedziałek, 30 marca 2009

MOJE URODZINY

DZIĘKUJĘ CI PANIE BOŻE ZA MOJE KOLEJNE URODZINY I WSZELKIE DOBRO, JAKIE OTRZYMYWAŁAM W CIĄGU TYCH LAT.

Wymienię tylko niektóre z łask, którymi mnie obdarzyłeś :

  • Miałam się nie urodzić – takie było wskazanie lekarzy. Ty Boże, z moją Mamą i Tatą zadecydowałeś inaczej.
    Dziękuję Ci Panie za dar życia!
  • Nie wszystko, co mi dałeś, uznałam za dobro... Byłam najsłabsza z sześciorga rodzeństwa i często chorowałam. Nie myśl Panie, że miło mi było słyszeć od różnych osób, że jestem „zdechlakiem”.
    Ale brak silnego zdrowia miał także zalety. Byłam przez Rodziców chroniona przed ciężką fizyczną pracą, jaką wówczas na wsi obarczano także dzieci. Miałam więc dużo czasu na czytanie mych ukochanych książek, na kontemplację natury oraz na włażenie na drzewa, by modląc się, być bliżej Twojego Nieba ...
    Dziękuję Ci Panie!
  • Moim siostrom mówiono często, że są ładne. Tylko nie mnie. Po co małej dziewczynce dałeś Panie „orli nos” (po moim tacie), trójkątną twarz i wysokie „łyse” czoło? Pocieszano mnie mówiąc, że mam ładne oczy.
    Może zależało Ci na tym, bym wyrobiła w sobie inne zalety, którymi udawało by mi się pozyskiwać zainteresowanie otoczenia ?
    Dziękuję Ci Boże!
  • Karykatura autorki tekstu wykonana przez poznańskiego artystę plastyka Stanisława Mrowińskiego. "Express Poznański", 3-5 maja 1985 r.
  • Panie, było nas w rodzinie więcej, niż palców u jednej ręki, a tylko mnie obdarzyłeś kiepską pamięcią. Może się jednak na mnie zawziąłeś?
    Nie potrafię wobec tego zrozumieć, dlaczego tylko ja otrzymałam od Ciebie łaskę, tak trudną wówczas do uzyskania dla dzieci „kułaków” (gospodarzy, którzy mają za dużo ziemi), ukończenia studiów i to z niezłym wynikiem.
    Dziękuję Ci Boże!
  • Nie zadbałeś Panie o moje finanse. Byłam biedna w dzieciństwie, a i wtedy, kiedy już pracowałam zawodowo (na dodatek z bardzo dobrymi wynikami), ledwo wiązałam koniec z końcem.
    Może obawiałeś się, że jeśli będę miała nadmiar pieniędzy, wszystkie pomieszczenia mego niedużego mieszkania (z kuchnią i łazienką włącznie),będą zawalone książkami. A wtedy już na pewno nie będę miała czasu na spotkania z moimi wspaniałymi znajomymi, których grono nadal powiększasz. To dziwne, każdy z nich jest inny. Różnią się jak gwiazdy na niebie. I w każdym jest tyle dobra, chociaż nie zawsze o tym wiedzą.
    Marzyłam, że mając pieniądze, będę mogła jeździć do różnych zakątków świata. Ale to Ty stworzyłeś człowieka, który powiedział, że „Kto zobaczył jedno drzewo, zobaczył cały las”.
    A jednak, niedawno poprowadziłeś mnie, za darmo, z pielgrzymką do Matki Bożej z Medjugorie i pokazałeś Adriatyk, wysokie góry, długie tunele i skały. Kamienie duże i małe, tubylcy potraktowali jako dar, budując z nich kaplice, domy i pomieszczenia gospodarcze. Zadziwiłeś mnie Panie.
    Dziękuję Ci Boże!
  • Zapowiadało się, że będę miała nudną pracę urzędnika państwowego. Tymczasem pozwoliłeś mi ponad 30 lat pracować z dziećmi. Realizowałam autorski program „wychowania przez sztukę”, co dawało mi wyjątkową wolność od ingerencji pracodawców w sprawy merytoryczne. Podejmowałam działania, zmuszające mnie do stałego używania swej wyobraźni, pogłębiania wiedzy – dotykania wielu dziedzin życia, bo dla nie skażonych rutyną umysłów dzieci, wszystko może być pasjonujące. To przecież Ty stworzyłeś wokół nas ten niezwykły świat, którym można się zachwycić i po swojemu zatrzymać jakiś jego ułamek w wizji plastycznej.
    Dziękuję Ci Boże!
  • W wieku 44 lat urodziłam córkę – śliczną i wszechstronnie uzdolnioną, Przerosła ona szybko moje umiejętności wychowawcze, mimo, że z zawodu byłam pedagogiem.
    Dostarczała mi wielu mocnych wrażeń, np. jako dziecko wyciągając w nocy przed dom, by przez lornetkę oglądać plamy na księżycu (nie było to zbyt bezpieczne).
    Teraz mam już dwóch wnuków (ponad trzy lata i ponad rok), o czułych sercach, mądrych oczach i umiejętności spontanicznego wyrażania radości z tego, że się jest.
    Dziękuję Ci Boże!
  • Kazałeś mi Panie kilka lat temu zostawić Polskę i podążyć za rodziną do Frankfurtu nad Menem, żeby podarować mi nowe nawrócenie, a ja myślałam, że jestem nawrócona ...
    Dziękuję Ci Boże!
  • Przez wszystkie lata życia dajesz mi Panie za Matkę, swoją osobistą Matkę, która chroni mnie i bliskich mojemu sercu, a także wszystkich, których znam, lub którzy nie są mi znani, ale się za nimi wstawiam. Matka Twoja pamięta także o tych, którzy już odeszli z tego świata a których często tak mi brakuje.
    Dziękuję Ci Boże!
  • W grupie modlitewnej Odnowy w Duchu Świętym przy tutejszej Parafii, uczysz mnie Panie otwierania się na dary Ducha Świętego, który mnie prowadzi i wskazuje, jak kochać Boga i człowieka.
    Dziękuję Ci Boże!
  • Darowałeś mi bardzo ważną rzecz. Pokazałeś, że nie trzeba bać się starości, że można być na co dzień, mimo wszystkich problemów życiowych, w tym zdrowotnych, szczęśliwym. Wystarczy każdego dnia na nowo zaufać Tobie.
    Dziękuję Ci Boże!
  • W dniu moich 73-ich urodzin mój dobry znajomy z grupy modlitewnej życzył mi, żebym „nigdy do końca nie dorosła”. Nie czułam i nie czuję się Panie w swoim wnętrzu „do końca” dorosła, ale myślałam, że wiemy o tym tylko Ty i ja... Zawsze łatwo było mi uwierzyć, że jestem Twoim dzieckiem.
    Jestem dzieckiem Wielkiego, Wszechmocnego Boga, odkupiona na krzyżu przez Syna Jezusa Chrystusa.
    Dziękuję Ci Boże, że masz czas i serce dla każdego okruszka, jakim jest człowiek, jakim jestem ja, jedno z Twoich licznych dzieci.
Frankfurt nad Menem, marzec 2009 r. - Katarzyna

0 komentarze:

Prześlij komentarz