niedziela, 3 października 2010

KLUB MOHEROWYCH BERETÓW

Od wielu lat obserwuję walkę, jaką toczy się w Polsce z ludźmi, wyznającymi odważnie wiarę katolicką. Są to :

- ataki na katolickie media,

- ataki na księży w prasie, radio i telewizji,

- ośmieszanie ludzi, wyznających wiarę katolicką; sugerowanie że są to przede wszystkim ludzie starsi, mało inteligentni – tzw. "Ciemnogród", a jeszcze lepiej "Moherowe berety" – babcie klepiące pacierze i pielgrzymi, prezentujący tzw. wiarę ludową, biorący udział w pielgrzymkach oraz różnych uroczystościach religijnych lub dewoci, którzy "...modlą się pod figurą, a mają diabła za skórą". Te opinie wypowiadane są częstokroć przez osoby, stojące wysoko, w hierarchii władzy cywilnej kraju.

Różne tego typu sformułowania są obraźliwe i nie do przyjęcia. Za jednym, czy drugim "mądralą", powtarzają te "prawdy" tzw. "ludzie sukcesu", by ośmieszyć i zniechęcić tych, którzy wypraszają łaski u Boga dla całego kraju.

Wśród modlących się są wszystkie grupy wiekowe. Uczestniczą w tym dziele Bożym, także młodzi i ich rodziny, podtrzymując tradycję religijną w naszej ojczyźnie oraz całej Europie, do której przecież należymy.

Już dawno temu poczułam się dotknięta min. Sformułowaniem "moherowe berety", chociaż określenie to nie dotyczyło mnie osobiście. Przebywając wśród polonijnych przyjaciół, we Frankfurcie nad Menem, znaleźliśmy się któregoś dnia na działce. Spędzaliśmy wesoło czas, jak to na pikniku, śpiewając min. pieśni religijne i patriotyczne, gdy ktoś wpadł na pomysł, by zrobić sobie zdjęcie w moherowym berecie. Za jednym poszli inni i tak powstała oryginalna kolekcja zdjęć. Te portrety były dla nas nobilitacją wszystkich, którzy noszą moherowe berety lub są tym osobom bliscy duchowo (vide "Na działce w Rodelheimie").

Tak zaświtał w mojej głowie pomysł, by utworzyć

KLUB MOHEROWYCH BERETÓW

Zapraszamy do K L U B U wszystkich tych, którzy chcą się modlić o dobro dla naszej Ojczyzny i Polaków na obczyźnie :

- żebyśmy byli wierni Bogu,

- abyśmy byli uczciwi i szerzyli dobro,

- mieli otwarte umysły (nie dawali sobie wciskać ciemnoty),

- umieli z przeciwnikiem ideowym walczyć odważnie na argumenty, bez ośmieszania i niechęci,

- żebyśmy nie byli tolerancyjni dla zła ale umieli uszanować tych, z którymi się nie zgadzamy,

- żebyśmy byli pracowici (w zależności od potrzeb i wieku),

- byśmy umieli szerzyć radość, bo świat, do którego codziennie idziemy z Bogiem, jest piękny i pełen błogosławieństw Wszechmocnego.

A jeśli Bóg dotknie Moherowców cierpieniem, uczmy się ofiarować je za pokój i miłość miedzy ludźmi, między narodami, grupami społecznymi oraz w rodzinach.

Frankfurt nad Menem, wrzesień, 2010 r. Katarzyna

0 komentarze:

Publikowanie komentarza